Posty

"Life is Strange: True Colors", czyli o odkrywaniu emocji

Obraz
Life is Strange (2015)   było grą, która poniekąd ukształtowała moje nastoletnie lata... nawet jeśli początkowo nie miałam możliwości w nią zagrać. Moje pierwsze doświadczenia ograniczały się do oglądania let's playów oraz zaczytywania się w tumblrowych teoriach. Niemniej jednak zaimponował mi sposób, w jaki twórcy poruszyli tematy nastoletniego życia — często dalekie od idealnego obrazu "amerykańskiej szkoły dla młodych talentów" — przy wykorzystaniu prostej grafiki oraz muzyki indie, która do tej pory towarzyszy mi w kilku playlistach. Swoje własne LIS experience przeżyłam półtora roku temu, na laptopie ufundowanym przez stypendium. ^^'' Jednocześnie za ciosem udały się prequel oraz DLC. Historia Max i Chloe, choć nie jest pozbawiona wad, otworzyła wiele drzwi oraz przeszła poniekąd do klasyki młodzieżowych gier. W międzyczasie zaczęły powstawać nowe historie w podobnym brzmieniu, w tym Life is Strange 2 (2018). Kawa na ławę, grę mam kupioną od paru ładnych lat,...

#2 "Do zakochania jeden urok", L. Skrzydlewska

Obraz
Recenzjowaniem książek na Instagramie zainteresowałam się akurat w momencie, kiedy prym wiodły romanse w każdym tego słowa znaczeniu. Mieliśmy powieści z Wattpada wydane na papierze, romanse z gatunku fantastyki oraz obyczajówki z kolorowymi okładkami i nierzadko angielskimi tytułami. Nie chcę się tutaj rozwodzić na temat ich jakości czy wartości merytorycznej  — mogę powiedzieć tylko tyle, że kilka razy dałam tym książkom szansę i prawie za każdym razem kończyłam albo rozczarowana, albo pozostawiona bez szału. Było to jeszcze przed zakupem czytnika i Legimi, dlatego większość z tych książek kupowałam i sprzedawałam później za 18 zł na Vinted. Jednocześnie bałam się napisać cokolwiek skrajnie krytycznego i gaslightowałam się do chwalenia takiej Colleen Hoover, jednocześnie nazywając to "poszerzaniem horyzontów" (czy też "wychodzeniem ze strefy komfortu").  💔 Dlatego sceptycznie podeszłam do tematu dzisiejszego postu. Do zakochania jeden urok zauroczyło mnie prześli...

#1 "The Secret Diaries of Miss Miranda Chever", J. Quinn

Obraz
Czy zdarzyło wam się kiedyś przeczytać książkę, która była — można rzec — "tak zła, że aż dobra"? Gdzie nie popieraliście bohaterów, nie okazywaliście im ani krzty sympatii, dziury fabularne rosły z każdym rozdziałem... a mimo to historia sprawiała Wam frajdę? Nie tyczy się to tak naprawdę tylko książek; niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie oglądał z zainteresowaniem starych (jak to dziwnie brzmi) seriali obfitujących w wampiry, dramaty rodzinne pokroju wieloletniej telenoweli i trójkąty miłosne — albo raczej kąty, jeżeli weźmiemy pod uwagę nową definicję. Tak, w moim przypadku były to Pamiętniki wampirów , i niczego nie żałuję. Swój pierwszy post na pełnoprawnym (?) blogu chciałabym zacząć właśnie od takiej opowieści, przeczytanej już jakiś czas temu. The Secret Diaries of Miss Miranda Chever jest jednym z elementów mojego gwiazdkowego kalendarza książkowego (z tej strony pozdrawiam Klaudię, swoją siostrę!), przeznaczonym na luty. Życie, praca magisterska oraz prokras...